SzafaGra

e-maus
Wytwórnia Słów
Wszelakich

Artykuły



Męcząca perswazja reklam

Przeszukując strony agencji reklamowych, czy też strony/blogi copywriterów zauważyłam, a może raczej doświadczyłam bardzo złego zjawiska – nachalnej reklamy, która wdziera się do naszych komputerów niczym niechciane zło.

Powiększona do granic możliwość czcionka, żywa czerwień, wściekła żółć (oczywiście popieram różne bardzo ludzkie techniki zapamiętywania - zielony zakreślacz do tekstu, pogrubiony nagłówek, wyróżnione innym kolorem najistotniejsze informacje, ale nie o tym mowa), szablonowe zwroty i hasła – wszystko po to, żeby przekonać innych o niepowtarzalności i nieomylności, by wydać się lepszym niż w rzeczywistości się jest. Owszem, to sztuka, ale kiczowata, bo prawdziwą Sztuką jest umiar, takt i wyczucie.

Zastanawiam się czy osoby tworzące tego typu teksty nie czują, że to sztuczne? Że czytelnik jest na tyle inteligentny, że ma świadomość bycia manipulowanym, że wie czemu to wszystko służy, że widuje tego typu teksty w wielu innych miejscach – teksty, które tak naprawdę (gdy się im dokładniej przyjrzy) niczym się nie różnią.

Za każdym razem, gdy czytam tego typu nadęte, stworzone wg schematów teksty, w których da się wyróżnić wiodącą szkołę wpływu, zastanawiam się czy naprawdę nie ma lepszego sposobu przedstawienia zalet rozwiązania/produktu/usług. I za każdym razem dochodzę do wniosku, że jest.

Gdybym miała na podstawie tekstu ofertowego wybierać pomiędzy firmami szkoleniowymi :

Firma 1. „Jeśli uważasz się za profesjonalistę i chcesz, żeby Twoja firma w oczach klienta uchodziła za niedościgniony wzór kompetencji i profesjonalizmu, to dobrze trafiłeś nauczymy Cię…”

a

Firma 2. „W branży marketingowej istniejemy już od 10 lat. To wystarczająco długi okres czasu, by uświadomić sobie co jest najważniejsze dla Klientów i czego od nas oczekują. Wszystkimi zdobytymi doświadczeniami dzielimy się chętnie, jeśli więc chciałbyś dowiedzieć się czego jeszcze nie wiesz wybierz się na prowadzone przez nas szkolenia…”

to bez chwili zastanowienia (nie zważając na otoczkę) wybrałabym tę drugą. Chociaż treść jest nieco inna, to już na wstępie tworzę sobie wizję firm – pierwsza chce mnie omamić w stylu amerykańskiej filozofii (wszystko jest cool i ty będziesz cool, jeśli tylko zaczniesz współpracę z nami), druga pisze jak jest (jest życiowa) i zna się na rzeczy.

Osobiście w przekazie reklamowym cenię sobie jeszcze siłę pozytywnego oddziaływania na odbiorcę. Współgrające ze sobą słowa, obraz i muzyka potrafią niezwykle szybko zapadać w pamięć i choć jest to jeszcze za mało, żeby mówić o sukcesie takiej reklamy, to okazuje się że to podstawa, na której trzeba się oprzeć. Obraz czy słowo, które zostaje w pamięci daje duże prawdopodobieństwo, że ich odbiorca zatrzyma się kiedyś w sklepie, widząc reklamowany produkt, że opowie o reklamie znajomym, że zechce kiedyś sprawdzić jakość reklamowanej usługi, że zdziwi się, że zobaczy w reklamie małe arcydzieło.

Tak działa inteligentna reklama – zostawia ślady w odbiorcy, buduje wizerunek, dotyka i przenika. Reklama nie musi krzyczeć, by odnieść zamierzony rezultat, nie musi uderzać czerwonością słów, ani wielką czcionką, bo to może tylko na moment zwrócić uwagę, na ten moment, w którym się patrzy, a gdy reklama znika z oczu, znika i z pamięci.

Zapomnij o tym tekście. Jeśli przez najbliższe 5 minut nie uda Ci się tego zrobić – to pamiętaj o nim swobodnie – widocznie takie jest przeznaczenie.

Swoją drogą ciekawa jestem jakie jest Wasze zdanie w tym temacie (nachalna reklama).